Herbata w Portugalii - co musisz wiedzieć?
Portugalia

Herbata w Portugalii – co musisz wiedzieć?

Czy wiesz, że herbata w Portugalii to raczej niedoceniany napój? Najczęściej pijana jest jedynie w postaci ziołowych naparów na ból brzucha. I choć Portugalczycy mają własne plantacje herbaciane, to zapewne przeciętny mieszkaniec tego kraju  albo o tym nie wie, albo jest mu to w zupełności obojętne. Kwintesencją tego ustosunkowania jest herbaciana profanacja jej parzenia, o czym także porozmawiamy sobie poniżej.

A teraz zaparz własny czaj i usiądź wygodnie. Zapraszam na herbatę po portugalsku, czyli na chá (czytaj: sza).

WSTĘP: Jaką herbatę piją Portugalczycy?

Narodowy napój Portugalczyków. Źródło energii, esencji życia i dobrego smaku. Nie, nie, oczywiście, nie jest to herbata. Nieprzerwanie od wieków prym wiedzie mała czarna – kawa w Portugalii to niemalże świętość. A herbata? No cóż…

Traktowana jest po macoszemu, a w 99% pijana jedynie na kłopoty żołądkowe. Z tego powodu przeciętny Portugalczyk nie ma nawet w domu czajnika, a wodę na herbatę – jeżeli już zdecyduje się wypić czaj – gotuje w zwykłym garnku.

Ponadto dominują wszelkiego rodzaju herbatki ziołowe, wszak skoro ten napar dosłownie pija się jak na przysłowiowe lekarstwo, tutejsza branża spożywcza także dopasowała się do rynku zbytu.

I tak w supermarketach ciężko o dobrą, czarną herbatę z prawdziwego zdarzenia. Ba! W mniejszych sklepikach czarny napar nie zawsze będzie w ogóle dostępny. Za to na sklepowych półkach dominują herbaty ziołowe i prozdrowotne.

Herbata w Portugalii – jakie rodzaje znajdziemy w sklepach i kawiarniach?

Najpopularniejsze herbaty w Portugalii to:

  • Camomila – rumiankowa,
  • Cidreira – melisa,
  • Tília – lipowa,
  • Lúcia-Lima – z werbeny,
  • Menta / hortelã – miętowa (pierwsza odnosi się do mięty zielonej, druga do mięty pieprzowej),
  • Verde – zielona,
  • Maçã e Canela – owocowa (jabłko i cynamon),
  • Frutos Vermelhos – owocowa (owoce leśne),
  • Cavalinha – ze skrzypu,
  • Limão e Gengibre – cytrynowo-imbirowa,
  • Hibisco – hibiskusowa,
  • Príncipe – z trawy cytrynowej.

Popularne są także wszelkiego rodzaju herbatki mające działać prozdrowotnie, np.:

  • Immune Support – na układ odpornościowy (mieszanka herbaty zielonej z dodatkiem cytryny, imbiru, werbeny itp.),
  • Emagrecimento – odchudzająca (mieszanka błonnika rozpuszczalnego z korzenia cykorii – inuliny, ekstraktu z czerwonej herbaty, ekstraktu z hibiskusa itp.),
  • Colesterol Saudável – na cholesterol (mieszanka skrzypu, liści głogu, pokrzywy, skórki cynamonu itp.),
  • Stress Zero – na stres (mieszanka melisy, werbeny, kwiatu pomarańczy itp.),
  • Cabelo, Pele e Unhas – na włosy, skórę i paznokcie (mieszanka skrzypu, korzenia ratanii, liści orzecha włoskiego itp.),
  • Sono Tranquilo – na dobry sen (mieszanka liści i kwiatu głogu, kwiatu lipy, melisy, kwiatu pomarańczy itp.).

Co ciekawe w sklepach herbatki ziołowe oznaczone będą słowem infusão (dosłownie: napar) – dotyczy wszystkich tych, które w swoim składzie nie mają herbaty, to jest liści z krzewu Camellia sinensis. Czy ma to jakieś znaczenie w codziennym życiu? Nie. To znaczy zapewne tylko dla producentów, bo Portugalczycy na wszystkie napary, czy to herbaciane, czy ziołowe i tak mówią chá (czyli herbata, wymawiaj: sza) lub chazinho (czyli herbatka, wymawiaj: szazinio).

Herbaciarnia na sposób portugalski

Na mieście natomiast próżno szukać herbaciarni. Nie tylko takich z prawdziwego zdarzenia, z poduchami, dywanami, nastrojowym oświetleniem i relaksującą muzyką w tle – nie znajdziemy tu praktycznie w ogóle tego typu lokali.

Mylące mogą okazać się także określenia typu Casa de chá = Dom Herbaty czy Salão de chá = Salon Herbaty. To prawdziwa pułapka zastawiona na herbaciarzy! Najprawdopodobniej będą to po prostu zwykłe kawiarnie serwujące głównie kawę i portugalskie słodycze oraz przy okazji herbatę, na przykład rumianek lub melisę.

Warto także wspomnieć, że herbata na mieście jest zawsze droższa od café. Małe cafezinho kosztuje przeciętnie 60-90 centów, a za herbatę zapłacimy ok. 1,20-1,50 euro.

Dlaczego? Jedyne wytłumaczenie, jakie udało mi się ustalić to takie, że podanie espresso jest samo w sobie tańsze: składa się na to szybki serwis, szybkie wypicie oraz szybkie uprzątniecie miejsca i umycie filiżanki. Natomiast herbata podawana jest zazwyczaj w bule, tj. małym, aluminiowym garnuszku z przykrywką (czasami w metalowym czajniczku), wraz z filiżanką. Oznacza to automatycznie więcej sprzątania, ale też i dłuższy czas konsumpcji (zajmowania stolika).

W tym miejscu czas na małą anegdotkę. Pewnego razu dane mi było odwiedzić herbaciarnię w Porto, która zapowiadała się całkiem interesująco. Nie ukrywam, że to było dla mnie wydarzenie roku. Dlaczego? Pójść do prawdziwej herbaciarni w Portugalii, to jak wygrać w totka – a po portugalsku: wygrać w Euromilhões. Po pierwsze: trzeba takową znaleźć, a po drugie: należy do niej dojechać.

Nie ukrywam, że było ciekawie. Ładny wystrój, różne rodzaje herbat, przyjemna atmosfera – tak było, nie zmyślam. Ale do czasu. A dokładniej do almoço, czyli do momentu serwowania portugalskiego obiadu. W kilka chwil zaciszna herbaciarnia przekształciła się w gwarne miejsce z obiadami serwowanymi w przystępnej cenie.

A kto choć raz miał okazję jeść almoço na mieście, ten wie, że w żaden sposób nie da się połączyć atmosfery herbaciarni z atmosferą portugalskiego obiadu. Hałas, gwar rozmów, stukanie talerzy, telewizor z aktualnym meczem piłki nożnej – tak skończyła się moja długo wyczekiwana wizyta w portugalskiej herbaciarni. Wszystko bowiem prędzej czy później sprowadza się do almoço (obiadu), ewentualnie do jantar (kolacji) i… piłki nożnej.

Nie ukrywam, z jednej strony była to rozczarowująca wizyta. Mimo wszystko poprzeczka została postawiona dość wysoko – nazwa „herbaciarnia” zobowiązuje. Z drugiej strony jednak doskonale rozumiem takie rozwiązanie – bądźmy szczerzy, który portugalski przedsiębiorca byłby w stanie utrzymać się z serwowania herbaty? W kraju, w którym dominuje mocna kawa, a herbatę pije się jedynie w chorobie. To byłby prawdziwy szaleniec! …albo obcokrajowiec?

ROZWINIĘCIE: Herbata po portugalsku czy czajnikowa profanacja?

Wiemy już jaką herbatę piją Portugalczycy oraz w jakich okolicznościach. A co jest największym hitem lub jak kto woli: herbacianą profanacją? Może się zdarzyć tak, że w portugalskim domu bądź w pracy pojawi się prawdziwy rarytas, czyli… czajnik. Na przykład elektryczny.

Nie zdziwcie się, proszę, jeśli zobaczycie herbatę parzoną prosto w czajniku elektrycznym i podgrzewaną w nim regularnie co jakiś czas. Tak! Torebka z herbatą wkładana jest więc bezpośrednio do czajnika, zalewana wodą i gotowana w tymże czajniku. Niektóre osoby przygotwują w ten sposób herbatę na cały dzień, jedynie zagotowując ją co jakiś czas ponownie, wraz z torebką. 

Wydaje mi się, że wynika to po prostu z niewiedzy użytkowania czajnika. Mam jednak spore wątpliwości co do higieny takiego rozwiązania oraz oczywiście co do walorów smakowych samego naparu. Nie podzielę się jednak wrażeniami, osobiście omijam z daleka takie herbaciane eksperymenty. 

Inne portugalskie sposoby na zaparzenie herbaty to:

  • zalewanie herbaty niezagotowaną, lekko podgrzaną wodą (zalewanie to dobre słowo, bo o zaparzaniu nie ma mowy),
  • zaparzanie herbaty do połowy kubka, pozostała połowa uzupełniana jest zimną wodą z kranu,
  • przygotowywanie herbaty wodą zagotowaną 15 minut wcześniej.

Niektórzy zaparzają herbatę w mikrofalówce. Gdy nie ma czajnika, a czasu brak na zagotowanie wody w garnku… wkładamy torebkę do kubka, zalewamy wodą z kranu i nagrzewamy kilka minut w mikrofali.

Podejrzewam, że to dość popularny sposób na przygotowanie herbaty w krajach Europy Południowej. Raz w życiu miałam okazję spróbować takiego naparu we Włoszech. Okropność! Jednak gospodarz był tak miły i gościnny, że nie wypadało nie dopić takiego moczydła. Życie jest jedno, trzeba grać ostro! Widziałam także jak znajomi Hiszpanie przygotowują w ten sposób herbatę, ale tym razem zawczasu podziękowałam za taki rarytas.

Tak, to są prawdziwe herbaciane hity! A czy Ty spotkałeś się z takim parzeniem herbaty? Co Ty na to drogi Czytelniku? Jeśli miałeś okazję spróbować herbaty parzonej w tak niecodzienny sposób, koniecznie opisz swoje wrażenia smakowe w komentarzu.

ZAKOŃCZENIE: Herbata w Portugalii – którędy do raju?

Jest jednak takie miejsce w Portugalii, które stanowi prawdziwy herbaciany raj. Tak naprawdę nawet nie wszyscy Portugalczycy je znają, jeśli chodzi o właśnie tę ścisłą – herbacianą – tematykę. A nawet jeśli, to nie stanowi to dla lokalnych mieszkańców powodu do większego zainteresowania czy dumy. Są to plantacje herbaty na Azorach. Zaskakujące, prawda?

Na wyspie São Miguel znajdują się dwie fabryki herbaty:

  1. Fábrica de Chá Gorreana najstarsza fabryka herbaty w Europie – działa od 1883 roku,
  2. Fábrica de Chá do Porto Formoso.

To właśnie tutaj – około 1400 km na zachód od Lizbony, na 1 z 9 wysp położonych na Oceanie Atlantyckim, produkowana jest herbata portugalska. Czarna oraz zielona.

Przyjmuje się, że herbata pojawiła się tutaj prawdopodobnie w roku 1750 za sprawą statków powracających z wypraw zamorskich z Krajów Wschodu. Wulkaniczna gleba, umiarkowany klimat z równomiernie rozłożonymi opadami deszczu w ciągu roku i brak przymrozków to główne czynniki, które spowodowały doskonałe warunki do uprawy Camellia sinensis, czyli krzewu herbacianego.

Dziś Gorreana to miejsce, w którym nieprzerwanie od wielu lat produkowana jest ekologiczna herbata wolna od jakichkolwiek pestycydów, herbicydów, fungicydów, barwników i konserwantów. Liście zbierane są w okresie od kwietnia do września, z których rocznie produkowane są ok. 33 tony herbaty (czarnej i zielonej). Na miejscu znajduje się plantacja, fabryka oraz muzeum.

Z kolei Fábrica de Chá do Porto Formoso dawniej funkcjonowała w latach 20. i 80. Obecnie działa nieprzerwanie od 2001 roku za sprawą nowych właścicieli. Produkowana jest tu herbata czarna. Okres zbiorów przypada od kwietnia do września. I właśnie w tym czasie można uczestniczyć w wielu wydarzeniach kulturalnych powiązanych np. z tradycyjnym zbieraniem herbaty.

Będąc na wyspie, z pewnością warto odwiedzić obie plantacje, położone są zaledwie 2,3 km od siebie (niecałe 5 min. samochodem). Będzie to na pewno niezapomniane przeżycie, jedyne w swoim rodzaju.

Portugalskie Azory – a dokładniej wyspa São Miguel to przecież jedyne miejsce w Europie, gdzie możemy zobaczyć herbaciane plantacje i napić się prawdziwej herbaty z Portugalii.

Mam nadzieję, że wszystkie powyższe informacje zaspokoją ciekawość każdego herbaciarza, który mieszka na stałe lub przebywa turystycznie w Portugalii. A swoją drogą… Czyż to nie zabawne, że jedyne plantacje herbaty w Europie znajdują się właśnie w Portugalii, w kraju gdzie numerem jeden jest mocna kawa?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *