Jesień w Portugalii - grzyby
Portugalia

Październik w Portugalii – przyjemności i niedogodności jesieni

Czas na podsumowanie najprzyjemniejszego (przynajmniej dla mnie) miesiąca w roku. Październik w Portugalii jest wyjątkowy. Jeśli chcesz się dowiedzieć, z czym najbardziej kojarzy mi się ten miesiąc, zapraszam do lektury.

Portugalia w październiku pod lupą

Prawdziwa, kolorowa jesień. Wreszcie liście zaczynają zmieniać kolor. I tu, i ówdzie pojawiają się odcienie czerwieni, brązu i złota. Barwne drzewa prezentują się idealnie na tle winorośli posadzonych na zboczach wzgórz, a na leśnych ścieżkach gęsto leżą bolotas, czyli żołędzie. Jesień trwa pełną parą, zwłaszcza pod koniec portugalskiego października.

Więcej słońca, mniej deszczu, choć pogoda płata już figle. Gdy wyjdzie słońce, można się opalać. Jeśli na horyzoncie pojawi się chmura iberyjska, ulewa na 3 dni jest gwarantowana. To taki miły kogiel-mogiel, gdzie jeszcze można zaczerpnąć letniego słońca i musnąć ciało opalenizną, a z kolei innego dnia legalnie zakopać się w kocu z dobrą książką, przy akompaniamencie deszczu (i portugalskiego wina).

Warto podkreślić, że w październiku zazwyczaj jest jednak zdecydowanie więcej słońca niż chmur. Bardzo przyjemny miesiąc.

Wolne w 5 października = Implantação da República. Tego dnia w 1910 roku Portugalia przestała być monarchią, a stała się republiką. Nie będę owijać w bawełnę. Dla większości mieszkańców, w tym i dla mnie, to po prostu radość z feriado, czyli święta wolnego od pracy.

Pieczone kasztany i wino. Wieczory bardzo powoli (jak to w Portugalii) robią się coraz dłuższe. Połowa października w Portugalii to czas na typowo jesienne smakołyki: czerwone wino (u mnie w wersji bardzo nietypowej jak na portugalskie zwyczaje, po polsku: w formie domowego grzańca) i pieczone kasztany z piekarnika (oraz dobry film).

Folklor na ulicach, czyli muzyka, śpiew i vira. W miastach pojawiają się już lokalni grajkowie z koncertynami w dłoniach oraz kobiety śpiewające ludowe pieśni. Portugalczycy ochoczo przysłuchują się muzyce i spontanicznie puszczają w szybki i rytmiczny taniec vira. Jest to tradycyjny taniec portugalski charakterystyczny zwłaszcza dla północnej części kraju (zwłaszcza regionu Minho).

Piesze wycieczki w górach. Tak jak i wrzesień, październik jest zwykle doskonałym miesiącem na wyjście na szlak i weekend z plecakiem. Słońce miło ogrzewa, ale nie jest uporczywe. Poranne mgły dodają klimatu tajemniczości, a i zachody słońca bywają spektakularne. Dopóki nie ma deszczu, jest w sam raz: nie za gorąco, nie za zimno.

Grzyby w lesie. Większość to różnego rodzaju muchomory, co ma swój niezaprzeczalny urok. Zmieniają się każdego dnia i przybierają różne formy. Las żyje. Są też grzyby jadalne, np. kanie, jednak te zostawmy ekspertom. Będąc w górskim lesie i wytężając wzrok, można też doznać szczęścia w postaci zobaczenia zwinnego zwierza skaczącego między drzewami: wiewiórki. Bardzo rzadki widok w Portugalii.

Braku nortady. Czy jest coś piękniejszego niż bezwietrzny spokój? Na północnym wybrzeżu latem szaleje nortada, czyli silny, północny wiatr. Jesienią tak zwany Sénior Técnico ma przerwę. Tak żartobliwe bywa nazywany przez niektóre osoby wyimaginowany pan odpowiedzialny za puszczanie klimy na wybrzeżu. Wiatr ustaje jesienią, jest miły spokój.

Noce robią się zimniejsze. Wieczory bywają już chłodniejsze, a pod koniec miesiąca można nawet wybrać się na spacer przy 8-10 st. C, przynajmniej na północnym wybrzeżu. To wreszcie czas na wyciągniecie chusty, czapki i rękawiczek bez palców (na palczatki przyjdzie jeszcze czas, w październiku jednak jest jeszcze za ciepło) i wiatrówki (płaszcza, nie broni).

Pyszne dióspiro (caqui). Wyglądem przypomina pomidora, lecz smakuje zupełnie inaczej. Persymona, bo tak dióspiro nazywane jest po polsku, to słodki owoc pełen soku ukrytego w pomarańczowo-czerwonym miąższu. Jest owocem popularnym w Portugalii, a sezon zaczyna się właśnie w październiku.

Sen dłuższy o godzinę. Ostatnia niedziela października to moment, kiedy przestawiamy zegary o godzinę do tyłu. Również w Portugalii. O tej porze siódma rano nie będzie już nocą, a porankiem. Wreszcie.

(Z niedowierzaniem) pojawiają się pierwsze ozdoby świąteczne. Tak, już w październiku (nawet w połowie miesiąca!) bez problemu dojrzymy bożonarodzeniowe akcenty w sklepach, galeriach i na ulicach. Nie jest ich jeszcze dużo, ale SĄ. Niewinnie wyrastają to tu, to tam.

Pod koniec miesiąca czuć atmosferę Halloween. Na pewno nie jest to hucznie obchodzony dzień, a do amerykańskiej wersji mu bardzo daleko. ALE w witrynach sklepów pojawiają się drobne dekoracje (dynie, czarownice, pajęczyny), można też pójść do kina na straszny film lub wybrać się na jakieś wydarzenie w temacie czarów i straszydeł (np. do muzeum, które na ten dzień przygotuje dodatkowe atrakcje albo do baru na upiornego drinka).

Pierwsze chłodne wieczory w domu. To jeszcze nie czas na włączenie ogrzewania, ale pod koniec miesiąca zdarzają się zimne noce, co można odczuć również w budynkach. Październik w Portugalii to bardzo powolne przygotowanie do nadchodzącego zimna w portugalskich domach.

Odliczanie dni do São Martinho. Już niewiele czasu dzieli nas do tak zwanego Lata Świętego Marcina, kilku dni pięknej pogody, która zazwyczaj pojawia się w okolicach 11 listopada (czyli w imieniny Marcina). Odbywają się wtedy kasztanowe imprezy, tak zwane Magusto.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *